Ponieważ mieliśmy trochę czasu (poprzedniego dnia prosiliśmy o zameldowanie, a że było późno, to dopiero dzisiaj jest to możliwe i potrwa do około południa), to postanowiliśmy wybrać się na małą wycieczkę w Kaukaz bocznymi drogami. Nasz wybór padł na Rożkao, a kierowaliśmy się tym, że na mapie oznaczone było jako szuter, i że niby są tam jakieś jaskinie :) Po drodze mijamy kolejny posterunek, na którym jesteśmy szczegółowo przepytywani i spisywani, ponieważ zbliżamy się do granicy z Gruzją. Próbujemy wytłumaczyć, że jeszcze tu wrócimy za 2h, bo wracamy do turbazy, a potem jeszcze raz będziemy jechać, bo ruszamy dalej, ale chyba dotarło do nich chyba tylko to, że niedługo będziemy wracać.
Po drodze z Psebaju
Parę kilometrów dalej skręcamy w bok i lecimy 20km szutrem. Zabawa przednia. Ron na początku wlecze się jak ślimak, ale jak mu pokazałem, że można szybciej, to zachciało mu się wyścigów :) W Rożkao nie znaleźliśmy żadnych jaskiń, za to był most wiszący i super widoczki. Pół godziny na foto i video i lecimy z powrotem.
W turbazie meldunek załatwiony, ale nie mają żadnego potwierdzenia dla nas. Wyprosiliśmy tylko wielką, okrągłą pieczęć na odwrocie kart imigracyjnych, które dostaliśmy na granicy. Jedna z pań przynosi nam także rachunki za pobyt, co jak później się okazało, oszczędziło nam kłopotów.
Spotkani Rosjanie na crossach
Po raz trzeci mijamy posterunek, gliniarze zdezorientowani, dlaczego my znowu tu jedziemy. Tłumaczymy, że teraz już naprawdę wyjeżdżamy, ale ciężko w ich oczach doszukać się zrozumienia. Na szczęście w końcu nas puszczają.
Zagłębiamy się w Kaukaz i wjeżdżamy coraz wyżej. Widoki przepiękne, co jakiś czas postój na foto :) Przy jednym takim postoju spotykamy Rosjan na crossach, którzy właśnie wracali z eskapady po górach. Trzy lekkie maszyny na ciężki offroad. Chwilę pogadaliśmy i pojechali, My lecimy dalej, po drodze jeszcze kawa gotowana na palnikach turystycznych na jakimś opuszczonym gospodarstwie. Zjechaliśmy na nizinę i nocleg wypadł nam w Zelenokumsku. Za pokój z klimą i tv zapłaciliśmy 1500 rubli, motocykle bezpiecznie i za darmo za kratami.
Bardzo fajna wycieczka. Troche niebezpieczna ale doznania napewno niesamowite. Przeczytalem artykul w dwa wieczory. Wciagnelo mnie i czulem sie jakbym tam z wami byl. Dziekuje i pozdrawiam. Michal
Komentarze
Przeczytalem artykul w dwa wieczory. Wciagnelo mnie i czulem sie jakbym tam z wami byl.
Dziekuje i pozdrawiam.
Michal
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.