| Dagestan 2009 |
|
Strona 6 z 23
5 dzień, wtorek, 09.06.2009, Taganrog - Psebaj, 482km
Rano po mocnej kawie i kawałku słodkiego wafla wyruszamy dalej. Zbliżamy się do Rostowa i niestety zamiast przejechać obwodnicą mylimy drogę i przebijamy się przez miasto. Strasznie już nas nudzą te główne drogi zapchane TIRami, więc zbaczamy w stronę Kaukazu i bocznych dróg. Dojeżdżamy do Labińska i tam szukamy noclegu. Znajdujemy jakiś hotel, nawet porządny. Mimo dość wysokiej ceny zastanawiamy się nad noclegiem, bo wciąż musimy załatwić meldunek. Niestety właścicielka rozwiązuje za nas problem, mówiąc że załatwi nam meldunek, ale jak zostaniemy przynajmniej na 7 dni :/ Zawinęliśmy się więc w dalszą drogę i znowu milicja. Jak się okazało droga prowadząca do hotelu jest co prawda dwukierunkowa, ale tylko dla marszrutek (autobusiki wożące ludzi). Jednokierunkowość była tak rozwiązana, że przy każdym skrzyżowaniu jest zakaz wjazdu w stronę w którą jechaliśmy z hotelu, nie ma w ogóle znaku, że droga jednokierunkowa. My wyjeżdżaliśmy z hotelu, więc nie przyuważyliśmy znaków. Jeden co najmniej był, ale na skrzyżowaniu była sygnalizacja świetlna i akurat zielone, więc nic nie wzbudzało naszych podejrzeń, zwłaszcza że widzieliśmy jeżdżące tak samo właśnie marszrutki. Znowu pół godziny gadania i targów, skończyło się na 50$
Jedziemy dalej, do Psebaju. Droga z super widokami, na horyzoncie i po bokach wreszcie góry, a my jedziemy środkiem. W Psebaju Buzar rusza no poszukiwania noclegu. Po przepytaniu chyba z 5 rodzin wreszcie dowiaduje się, że jest tutaj turbaza. Ci ludzie jacyś dziwni, małe miasteczko, jedyna turbaza i to całkiem spora w promieniu kilkudziesięciu kilometrów, a większość nie wie, że w ogóle jest coś takiego. Turbaza nazywa się "Wosotk", czyli "Wschód". Jest to poradziecki ośrodek wypoczynkowy, z wieloma poniszczonymi budynkami, ale jeden z pokojami oraz drugi z kuchnią i jadalnią nadają się do użytku :) Miłe panie w recepcji usiłują wcisnąć nam lepsze pokoje z wygodami w postaci łazienki, tv i lodówki, ale my upieramy się przy tańszej wersji za 300 rubli od osoby plus po 100 za kolację i śniadanie. Dostajemy pokój ze wspólną łazienką na korytarzu. Robiło się późno, ale specjalnie dla nas przygotowano kolację. Sklep już niestety zamknięto, więc wykupiliśmy całe piwo, które było na półkach w barze przy jadalni i jak zwykle wieczorem gadaliśmy do późna.
|
Komentarze
Przeczytalem artykul w dwa wieczory. Wciagnelo mnie i czulem sie jakbym tam z wami byl.
Dziekuje i pozdrawiam.
Michal
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.