Rano pochmurno, ale nie pada. Wsiadamy na motocykle i pędzimy do domu. Przebijamy się przez zakorkowane drogi do A4 i około 16 jesteśmy we Wrocławiu. Ostatnia fotka na stacji z napisem "Wrocław" w tle i rozjeżdżamy się do domów (Ron jeszcze 200km do Żar, gdzie wywiało jego dziewczynę).
Bardzo fajna wycieczka. Troche niebezpieczna ale doznania napewno niesamowite. Przeczytalem artykul w dwa wieczory. Wciagnelo mnie i czulem sie jakbym tam z wami byl. Dziekuje i pozdrawiam. Michal
Komentarze
Przeczytalem artykul w dwa wieczory. Wciagnelo mnie i czulem sie jakbym tam z wami byl.
Dziekuje i pozdrawiam.
Michal
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.