| Dagestan 2009 |
|
Strona 21 z 23
20 dzień, środa, 24.06.2009, Kamieniec Podolski - Lesko, 453km
Z Kamieńca lecimy już do Polski przez przejście w Krościenku. Po drodze zahaczamy jeszcze o Jazłowiec, gdzie swoje miejsce ma zakon polskich sióstr. Jest on o tyle ciekawy, że kaplica w której po śmierci chowane są do dzisiaj siostry, w czasie II Wojny Światowej i przez cały okres komunizmu była zasypana ziemią. Dopiero po obaleniu komuny została ona odkopana. Zwiedzamy kaplicę i okoliczny, bardzo klimatyczny park. Obok zakonu są także ruiny zamku, ale niestety nie daje się na nie wejść. Obchodzimy je tylko dookoła.
Kolejną atrakcją są ruiny starego kościoła katolickiego, w którym znajduje się grobowiec średniowiecznego polskiego kompozytora - Mikołaja Gomułki. Także jest niedostępny, ale tym razem udaje nam się przecisnąć przez szczelinę w bramie.
Odwiedzamy też stary cmentarz i kaplicę w Jazłowcu. Gdy byliśmy tam poprzednio, podczas podróży do Armenii, to w podziemiach kaplicy można było zobaczyć splądrowane stare trumny z porozrzucanymi i wysuszonymi zwłokami. Teraz już wejście zostało zamurowane, a przez okienka można było zobaczyć, że ktoś uporządkował wnętrze, zapewniając mu właściwy spokój. Nie mniej sama kaplica z zewnątrz i w środku wygląda klimatycznie - zrujnowana, obrośnięta wysokimi chwastami, ale w środku jest zaimprowizowany ołtarz i leżą postawione przez kogoś kwiaty i świece. Cykamy fotki i opuszczamy Jazłowiec.
Reszta drogi spokojnie, do granicy docieramy pod wieczór. Kolejka ogromna, ale wbijamy się pod sam szlaban :) Jakiś ukraiński pogranicznik coś marudzi, ale nie dajemy się, wymawiając się nadchodzącym deszczem. Niestety za szlabanem nie lepiej, szykują się ze 3h stania. Jakiś facet z kolejki, mówi nam byśmy poszli do pograniczników spytać się, czy nie odprawią nas bez kolejki, bo tu motocykliści zawsze tak robią. W sumie racja, 90% ze stojących samochodów to "mrówki" z jakimś towarem. Udaje się nam i jesteśmy na początku kolejki. Odprawa trochę dłuższa, z zaglądaniem do kufrów, ale bez problemów. Po Polskiej stronie podobnie.
Czujemy już nosem nasze własne łóżka w domach, więc postanawiamy lecieć od razu do Wrocławia. Jednak na horyzoncie zbierają się czarne chmury, grzmi, błyska się, mijamy podtopione miejscowości i Buzar z Ronem wymiękają, chcą nocować. Mi samemu nie uśmiecha się jechać, więc zostaję z nimi skuszony wizją zimnego piwa w ciepłym hotelu :) Wciągamy smaczny obiad na kolację (postawiony przez Buzara z okazji pewnej wygranej) i siedzimy przy piwie gadając o wyjeździe i oglądając nagrany przez mojego kumpla Macieja nasz wywiad dla TV w Groznym. Nocleg 250zł za 3os. pokój.
|
Komentarze
Przeczytalem artykul w dwa wieczory. Wciagnelo mnie i czulem sie jakbym tam z wami byl.
Dziekuje i pozdrawiam.
Michal
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.