| Dagestan 2009 |
|
Strona 3 z 23
2 dzień, sobota, 06.06.2009, okolice Lwowa - Pierwomajsk, 672km
Pierwszy cel tego dnia to Zbaraż. Podczas poszukiwań zamku Buzar odkrywa, że coś mu śmierdzi benzyną. Zatrzymujemy się pod kościołem i okazuje się, że silnik jest mokry od paliwa. Po ściągnięciu boczka lokalizujemy wyciek ze szybkozłączki przewodu paliwowego przy zbiorniku paliwa. poprawiamy i przestaje cieknąć.
Znajdujemy zamek i zabieramy się za zwiedzanie. Wejście na dziedziniec jest bezpłatne, na mury wchodzi się przez zamek i tam już trzeba płacić. Akurat trwa jakaś konferencja i próbujemy przemknąć z uczestnikami, ale nasze ciuchy motocyklowe ciężko uznać za garnitury i się nie udaje :) Pstrykamy parę fotek i jedziemy dalej.
Przelatując przez jakieś miasteczko na wylocie, tuż przed tablicą z końcem zabudowanego, łapią nas milicjanci - ponad 100 na 60. Idę do radiowozu, gdzie siedzi jeden z gliniarzy, który pokazuje mi taryfikator. Za to wykroczenie jest od 500 do 680 hrywien, czyli około 250 - 300zł. Na Ukrainie zarabia się od 1000 do 1500 hrywien, niezły "sztraf" (po rosyjsku/ukraińsku mandat). Gliniarz chce od każdego z nas po 500 lub wypisuje mandat za 680, zatrzyma nam prawka i dopiero po opłaceniu mandatu w banku nam je zwróci. Jest sobota, więc do poniedziałku bylibyśmy uziemieni :/ Nie skutkują targi o mniejszą łapówę. Teksty, że damy mu jakiś suwenir kwituje stwierdzeniem, że jakby co, to on nam może dać i pokazuje wyciągnięty z kieszeni gruby plik hrywien. Płacimy po 500 i lecimy dalej nieźle wkurzeni na łapówkarza. Jak się okaże później na Ukrainie i w Rosji wszyscy mundurowi są tacy.
Dojeżdżamy do autostrady M05 i jedziemy nią kilkadziesiąt kilometrów. Piszę o tym, bo Ukraińcy mają świetne autostrady. Np są na nich zwykłe skrzyżowania z bocznymi drogami, bez rozbiegówek i ślimaków. Takie zwykłe pod kątem prostym. Albo miejsca do zawracania :) No a kompletnie rozwaliły mnie - uwaga - przejścia dla pieszych przez 4 pasy na autostradzie :) No i niech nikogo nie zdziwi jadący powoli prawym pasem wóz ciągnięty przez konia lub traktor :)
Za autostradą polujemy na motel, nawet są dwa tuż za zjazdem, ale chcą od nas po 200 hrywien za pokój i nie ma mowy o spaniu we trzech w dwójce. No to jak nie chcą zarobić, to jedziemy dalej. Kolejnego noclegu szukamy w Pierwomajsku (chyba nawet Ron w swoim Garminie miał zaznaczony hotel).
|
Komentarze
Przeczytalem artykul w dwa wieczory. Wciagnelo mnie i czulem sie jakbym tam z wami byl.
Dziekuje i pozdrawiam.
Michal
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.