| Dagestan 2009 |
|
Strona 2 z 23
1 dzień, piątek, 05.06.2009, Wrocław - okolice Lwowa (Ukraina), 602km
Na wyprawę startujemy w piątek o 9.00. Oczywiście ten co ma najbliżej do punktu startu na BP na Karkonoskiej (czytaj: Ron), spóźnia się :) Po tankowaniu, pierdnięciu w oponki i z półgodzinnym poślizgiem wyruszamy. Wbijamy się na A4 i lecimy na Kraków, w planach przekroczenie jeszcze dzisiaj granicy ukraińskiej w Korczowej koło Przemyśla. Na cały wyjazd umawiamy się ze względów ekonomicznych i bezpieczeństwa na przelotową w granicach 100-110 km/h, ale w Polsce autostradą póki można pędzimy 140. Niestety mamy 3 nieplanowane postoje, których przyczyną jest cieknący olej spod korka wlewu w maszynie Rona. Jak się okazało dopiero gruntowne czyszczenie korka i uszczelki pomogło. Zawinił tu pośrednio ktoś, kto podczas wymiany oleju upuścił wzmiankowany korek na ziemię, ale nie będę pokazywał palcem kto, a nie był to Ron ;)
Gdy kończy się A4 to zaczyna się koszmar drogowy. Piątek, mnóstwo TIRów i innych samochodów, jeden wielki korek. Jakoś się przebijamy w stronę granicy. Kilkadziesiąt km przed Korczową ostatni polski posiłek i wjeżdżamy na Ukrainę. Odprawa w miarę szybko, na granicy od Polaków dostajemy ulotki pod tytułem „Wakacje marzeń 2099zł. - HIV gratis" :)
Kierujemy się na Lwów, zaczyna padać. Chcemy ominąć miasto obwodnicą i wspólnymi siłami mapa + drogowskazy + GPS Rona jakoś to nam idzie, ale jazda w deszczu po dziurawych drogach pomiędzy ukraińskimi ciężarówkami do przyjemności nie należy. Zaczyna zmierzchać i szukamy noclegu. Pierwszy motel i Buzar idzie na zwiady - mówi, że nie chcemy oglądać pokoi, a my wierzymy na słowo sądząc po właścicielu i wyglądzie zewnętrznym motelu.
Po zalogowaniu się idziemy do restauracji na piwko i przy mapach planujemy trochę bardziej szczegółowo nasz wyjazd, bo jak do tej pory to wiemy, że generalnie jedziemy do Dagestanu i jest tam ze 3500 km, no ale którędyś trzeba jechać :) No i fajnie jak byśmy jeszcze coś po drodze zobaczyli :)
|
Komentarze
Przeczytalem artykul w dwa wieczory. Wciagnelo mnie i czulem sie jakbym tam z wami byl.
Dziekuje i pozdrawiam.
Michal
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.